Wpisz czego szukasz i naciśnij enter. Aby zrezygnować wciśnij Esc.

Źródła innowacyjności – przykład Estonii

Estonia staje się regionalnym liderem innowacyjności. Wskazuje na to chociażby, udostępniona na początku roku przez Komisję Europejską lista beneficjentów pierwszej fazy programu SME Instrument (pisaliśmy o nim tutaj), która może być odbierana jako swego rodzaju wyznacznik innowacyjności państw członkowskich UE. Jak się okazuje na 333 przyznane dotychczas finansowania, grupa krajów członkowskich z Europy Środkowo Wschodniej, otrzymała ich tylko 24. Przy czym Estonia i Słowenia otrzymały ich po siedem, Węgry pięć a Polska jak na razie jedno. W krótkim wpisie przybliżamy czynniki, które wpłynęły na to że możemy mówić o zjawisku „E-stonii”.

Mały kraj duże możliwości

Estonia, jedno z najmniejszych państw członkowskich UE, podobnie jak Polska należała do bloku wpływów Związku Radzieckiego, co po jego rozpadzie wiązało się z koniecznością transformacji gospodarki z centralnie sterowanej do rynkowej. Mimo wielu trudności do pokonania, aktualnie Estonia należy już do strefy euro, a według danych Banku Światowego estońskie PKB per capita wzrosło w latach 1990-2013 ponad pięciokrotnie (polskie – ponad ośmiokrotnie).

Obok Polski, Szwecji, Irlandii, Hiszpanii, Holandii i Austrii, Estonia została wskazana przez Forbes jako najlepsze miejsce w Europie dla rozwoju startupów. Potwierdzeniem tego jest fakt, że w Estonii jest więcej startupów per capita niż w jakimkolwiek innym kraju Europy, jakby tego było mało Estonia zajmuje pod tym względem drugie miejsce na świecie (za USA).

Drenaż mózgów

Powyższe dane są o tyle interesujące, że mówimy o ostatnim pod względem PKB per capita kraju strefy euro, oraz 158 kraju na świecie pod względem liczby ludności. Kraj ten liczy zaledwie 1,25 miliona obywateli (na koniec 2013r., Warszawa liczyła 1,62 mln ludzi)., jednocześnie zajmując szóste od końca miejsce pod względem przyrostu ludności w zestawieniu Banku Światowego (co oznacza oczywiście, że w Estonii występuje cykliczny spadek liczby ludności). W 2012 roku liczba emigrantów netto (różnica pomiędzy liczbą emigrantów a imigrantów) wyniosła w Estonii 6 600 osób. Z polskiej perspektywy wydaje się to niewiele, jednakże w tym samym roku liczba uczniów w ostatniej klasach, estońskich szkół średnich wyniosła 7 810 osób. To tak jakby dzień po ukończeniu szkoły średniej 85% absolwentów opuszczało kraj.

Trudną sytuację Estonii w tym obszarze doskonale obrazuje odniesienie się do polskiego salda migracji, w 2012 roku mieliśmy do czynienia z takim samym poziomem emigracji netto jak Estonia (6 600 osób, w 2013 roku 22 000 tys. osób), przy czym Polska liczy 30-krotnie więcej obywateli.

Skąd więc bierze się fenomen estońskiej innowacyjności? Poniżej opisujemy kilka czynników które znacząco przyczyniły się do powstania ekosystemu sprzyjającego rozwojowi innowacji.

Transformacja = cyfryzacja

Po uzyskaniu niepodległości w 1991 roku, Estonia musiała na nowo zbudować system administracji, ze względu na stan gospodarki musiało to nastąpić szybko i jednocześnie tanio. Wtedy też zarządzający krajem postanowili postawić na informatyzację. Dziś administracja tego nadbałtyckiego państwa uważana jest za najbardziej zinformatyzowaną na świecie, nawet władze państwowe odeszły od papierowej formy dokumentacji (można bez problemu dotrzeć do budżetów i wydatków każdego organu państwowego). Za pośrednictwem Internetu Estończycy głosują, płacą podatki, w pełni zinformatyzowana jest także służba zdrowia (wraz z dostępem do historii choroby). Założenie nowej firmy również odbywa się on-line i trwa zaledwie 18 minut. Pełny dostęp do e-usług oferuje także m.in. sektor bankowy.

E-usługi wymagają odpowiedniej infrastruktury, i już 15 lat temu estoński rząd zaczął także rozwijać krajową sieć darmowego Internetu Wi-fi, dziś jest on dostępny niemal dla każdego Estończyka, większość z nich posiada także dostęp do Internetu szerokopasmowego.

E-szkoły

Oprócz wspomnianych obszarów e -usług, w Estonii zinformatyzowano także system edukacji. W 1997 roku zaczęto realizować długoletni program cyfryzacji szkół, który zakończył się w roku 2009. Dzięki wdrażaniu programu Tiger Leap, już pod koniec lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku większość estońskich szkół posiadała pełne wyposażenie informatyczne i umożliwiała dostęp do swoich zasobów on-line.

Programiści z pierwszej klasy

Co więcej, już na poziomie szkoły podstawowej do programu nauczania włączono programowanie. Stało się to dzięki inicjatywie prezydenta Estonii (Toomas Hendrik Ilves – urodzony w Estonii, wychowany w USA, w wieku 13 lat brał udział w eksperymencie, który polegał na wprowadzeniu do szkół podstaw programowania. Po odzyskaniu przez Estonię niepodległości był ambasadorem w USA, Kanadzie i Meksyku). Uznano, że skoro od pierwszych lat nauki dzieci uczy się skomplikowanych zasad gramatyki języków obcych, to dlaczego nie zaoferować im nauki logicznego języka programowania. Ponadto, nauka programowania to nie tylko „twarde umiejętności” ale nauka logicznego i systemowego myślenia, rozwiązywania problemów. Wśród Estończyków panuje nawet przekonanie, iż nie posiadając własnej aplikacji (przez siebie napisanej) nie można liczyć na jakąkolwiek popularność wśród znajomych.

Polityka budowania cyfrowego państwa doprowadziła zatem do tego, że w Estonii ukształtowało się nie tylko społeczeństwo świadome cyfrowo, ale powstał ekosystem wypełniony doświadczonymi software developerami. Powyżej opisane czynniki zdecydowanie ukierunkowały mentalność Estończyków i stworzyły środowisko przyjazne rozwojowi innowacyjnych rozwiązań z sektora ICT.

Niezbędne „Success Story”

Gdy Estonia odzyskiwała niepodległość (1991 rok), mniej niż połowa jej populacji miała dostęp do linii telefonicznej. Dekadę później Duńczyk Janus Friis i Szwed Niklas Zennstrom, wybrali stolicę tego kraju (Tallin) jako miejsce rozwoju swojego pomysłu. Stworzyli oni jeden z największych pod względem osiągniętej wartości startupów – Skype. W 2011 roku Microsoft wykupił Skype, aż za 8,5 mld dolarów. Ten sukces natchnął wielu Estończyków, skoro bowiem „człowiek z którym grywali w koszykówkę może zmieniać świat, dlaczego nie może tego czynić każdy z nich”. Stworzyło to modę na startupy.

Bardziej znaczącym faktem było jednak to, iż na Estonię zwrócili uwagę inwestorzy venture capital oraz giganci technologiczni z całego świata. Nowych rozwiązań technologicznych, z sukcesem poszukiwał w Estonii m.in. Samsung. Czasu nie marnowali także założyciele Skype, oraz ludzie z nimi związani, część pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży spółki, przeznaczyli oni na założenie funduszu seed capital, który jest odpowiedzialny za finansowanie znaczącej liczby estońskich startupów, w sieci powstało nawet specjalne wyrażenie określające te działania – „estońska mafia”. Potencjał w inwestycjach w startupy zauważył także estoński rząd (wspierany finansowaniem unijnym), państwowy fundusz jest bowiem największym inwestorem wysokiego ryzyka w Estonii.

Oprócz Skype’a, warto wspomnieć o innych estońskich startupach, które podbijają świat: GrabCAD, Transferwise, Pipedrive, Fortumo czy Erply.

Ambasador w Dolinie Krzemowej

Rządowe działania polegały także na ustanowieniu swojego przedstawicielstwa w Dolinie Krzemowej, które działa już od blisko 10 lat. Zadaniem takiego „ambasadora” jest aktywna promocja Estonii jako idealnego miejsca na inwestycje oraz wspieranie estońskich przedsiębiorców szukających kontaktów w Dolinie Krzemowej, co znacząco ułatwiło przepływ informacji.

Warto wspomnieć, że Polska uruchomiła podobną inicjatywę od stycznia 2013 roku (Silicon Valley Acceleration Center)

Niskie koszty pracy. Małe terytorium zaletą Estonii.

Mówiąc o innowacyjności, startupach i Estonii, nie wolno zapominać jeszcze o dwóch kwestiach: niskich kosztach pracy oraz jej małym terytorium (położonym względnie blisko dużych ośrodków biznesowych takich jak Londyn czy Berlin), które okazało się idealnym do testowania różnego rodzaju innowacyjnych rozwiązań, ze względu na niższe nakłady niezbędne do ich wdrażania i testowania. Estonia charakteryzuje się względnie niskimi kosztami pracy w porównaniu do innych krajów unijnych, co w zestawieniu z „cyfrowym wykształceniem” obywateli czyni ją atrakcyjnym miejscem dla rozwoju innowacji, szczególnie z sektora ICT.

„E-obywatelstwo”

Interesującą kwestią jest natomiast możliwość dostępu do wspomnianych e-usług (w sumie 4 000 usług) nie tylko dla mieszkańców Estonii ale i obywateli innych państw. Od niedawna, wszyscy „nie obywatele” Estonii, którzy tam już pracują, inwestują, prowadzą działalność lub chcą to robić w przyszłości mogą bowiem ubiegać się o wydanie specjalnej karty identyfikacyjnej umożliwiającej np. szybkie zarejestrowanie firmy on-line w tym kraju (taką kartę otrzymuje każdy Estończyk powyżej 15 roku życia). Jest to bardzo interesujące rozwiązanie m.in. dla firm myślących o np. inwestowaniu w Unii Europejskiej jako takiej, w ten sposób mogą one w łatwy sposób otworzyć swoje przedstawicielstwo na jej terenie. Karta ta nie oznacza przyznania obywatelstwa, można raczej mówić o „e-obywatelstwie”. Estonia stawia sobie za cel osiągniecie 10 milionów E-stończyków w 2025 roku.

Estonia (a raczej E-stonia) stanowi dobry przykład budowy e-społeczeństwa, które generuje coraz więcej użytecznych z punktu widzenia globalnej e-gospodarki innowacji. Ścieżka transformacji jaką przyjęli Estończycy wyróżnia się na tle innych państw z byłego bloku wschodniego, warto jednak zauważyć, że istotnym czynnikiem, który umożliwiał powodzenie takiego podejścia jest wielkość tego kraju. Stworzenie w tak krótkim czasie e-infrastruktury obejmującej swym zasięgiem całe terytorium, ze względu chociażby na niebotycznie większe koszty związane z rozmiarem państw, byłoby co najmniej znacznie trudniejsze w takich krajach jak Polska, czy Bułgaria. Nie mniej jednak warto korzystać z doświadczeń Estonii i przenosić działające tam rozwiązania.

Zdjęcie stworzone przez Vlado / licencja creative commons www.freedigitalphotos.net

Podobne wpisy